Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Home / Kultura / Sztuka / Orchówek kiszonkowym potentatem
kiszonki-696x464

Orchówek kiszonkowym potentatem

Stara Kiszarnia w Orchówku to jedno z najciekawszych miejsc w powiecie włodawskim. Wiele osób odwiedzających okolice tamtejszego starorzecza Bugu zastanawia się nie tylko nad samą jego nazwą, ale i nad tym, w jakim celu ktoś w równych rzędach wbił kilkadziesiąt drewnianych kołków w dno bużyska. Ich przeznaczenie wyjaśnia Tadeusz Horszczaruk, były sołtys tej wsi.

Kiszenie ogórków w stawach, rzekach, czy jeziorach było znane już w zamierzchłych czasach. Prawdziwym „ogórkowym zagłębiem” były okolice Orchówka (gm. Włodawa), gdzie beczki z zielonym warzywem kisiły się w Bugu, w jego starorzeczu, w tzw. Bazylowej Jamie czy w Jeziorze Glinki. W latach 60 i 70-tych ubiegłego wieku Orchówek był prawdziwym potentatem tego przemysłu.

Produkowano tu kilkaset ton tej smacznej zakąski, która następnie była rozwożona do sklepów na terenie całego regionu. Przy produkcji brał udział Tadeusz Horszczaruk z Orchówka, który dzisiaj prowadzi firmę budowlaną. – Jako mały chłopiec pomagałem ojcu dowozić z Włodawy wodę, albo przy transporcie drewnianych beczek, w których układano ogórki – wspomina.

– Mój ociec pracował też przy wbijaniu w dno bużyska drewnianych pali, do których mocowano beczki z ogórkami. Cały ten interes organizował Powiatowy Zarząd Gminnych Spółdzielni we Włodawie, a przy produkcji zatrudnienie znajdowało wielu mieszkańców okolicznych miejscowości. Korzystali z niego również rolnicy, którzy nie tylko dostarczali główny surowiec, ale też i pozostałe składniki niezbędne do kiszenia, jak koper, czosnek czy chrzan.

Bardzo ważną personą był pan Karlikowski, który odpowiadał za przygotowanie beczek. To on uszczelniał je gorącą parafiną i zabijał, by do środka nie dostała się woda ani powietrze. Beczki z gotowym produktem umieszczano w wodzie wzdłuż korytarzy, które tworzyły wbite w dno pale. Bużysko pełniło rolę chłodni, a ogórki mogły być w nim przechowywane do następnego sezonu.

Gdy była potrzeba, lub przychodziło zamówienie ze sklepu, podjeżdżano na miejsce i wyciągano odpowiednią ilość. W zimie było nieco trudniej, bo żeby dostać się do zatopionych kiszonek, trzeba było najpierw przebić warstwę lodu – wspomina Horszczaruk.

– Cała produkcja odbywała się tuż przy dużej drewnianej szopie, która stała na brzegu. Pełniła ona rolę magazynu, w którym składowano beczki. Nieraz zdarzyło się tak, że wysoka woda z roztopów zabierała je, więc później wyławiano je np. na moście w Sławatyczach – śmieje się nasz rozmówca. Dzisiaj prawdziwe kwaszenie ogórków to prawdziwa sztuka.

Kto odwiedzi Orchówek i okolice Starej Kiszarni, ten na pewno zobaczy tablicę ze wspomnieniami T. Horszczaruka, a pod nimi przepis na najlepsze kwaszeniaki pod słońcem. Oto on:

„Ogórki do kiszenia na zimę powinny mieć wydłużony kształt, długość do szerokości 3:1, nie mogą być przerośnięte, muszą posiadać cienką skórkę pokrytą kłującymi brodawkami. Nie mogą mieć „goryczki” przy ogonku. Ogórki rosnące w upalne dni moczymy w zimnej wodzie, przez co stają się jędrniejsze. Ogórki rosnące w deszczowej pogodzie zaparzamy wrzątkiem, następnie zanurzamy w lodowatej wodzie, niszczy to grzyby i bakterie. Ogórki należy kisić do 8 godzin od zerwania, gdyż tracą swoje właściwości. Na kiszenie ogórków ma też wpływ temperatura, aby fermentacja przebiegła właściwie, przez pierwsze dwa, trzy dni temperatura powinna mieć 22-23 stopnie C (trzymać w pokoju), następnie przez 6 tygodni 12 stopni C (trzymać w komorze), następnie ogórki przenosimy do piwniczki i możemy je spożywać do 10 miesięcy, wtedy mają najlepszy, winny smak. Do kiszenia używamy soli kamiennej, ponieważ posiada dużo minerałów, unikamy soli jodowanych. Aby ogórki dłużej przechowywać dodajemy cukier. Woda do kiszenia musi być zdatna to picia na surowo, najlepiej z głębokiej studni. Do kiszenia ogórków używamy także: kopru, chrzanu, czosnek, liście dębu lub czerwonej porzeczki lub maliny, ziele angielskie i listek laurowy. Nie wolno zaczynać kiszenia w burzę – wyładowania elektryczne doprowadzają do kipienia słoików i beczek”.

A na koniec ciekawostka: plasterki ogórka koją opaloną skórę, opuchnięte powieki i… uwypuklają kolor oczu dziewcząt.

źródło: Nowy tydzień (opr.bm)

About TV Włodawa

18 odwiedzających teraz
1 gości, 17 bots, 0 członków
Cały czas: 479 o godz. 07-29-2015 12:09 am UTC
Najwięcej dzisiaj: 42 o godz. 06:37 am UTC
Ten miesiąc: 85 o godz. 11-05-2019 08:18 pm UTC
Ten rok: 398 o godz. 02-24-2019 11:41 am UTC