Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Home / Aktualności / O co chodziło lekarzom rodzinnym?
lekarze-beda--bronic-sie-przed-pacjentami-i-mediami

O co chodziło lekarzom rodzinnym?

Przez pierwszy tydzień 2015 roku Polska była niemal „sparaliżowana” protestem lekarzy rodzinnych, którzy w wielu miejscach nie otworzyli przychodni. Pacjenci byli zszokowani i zdezorientowani, szpitale oblegane i równie mało przygotowane na tę sytuację. O co chodziło lekarzom?

We Włodawie zamknięta była jedna, ale największa przychodnia rodzinna „Zdrowa Rodzina”, która opiekuje się kilkunastoma tysiącami pacjentów z całego powiatu włodawskiego. Poprosiliśmy o wypowiedź w tej sprawie jednego ze współwłaścicieli przychodni – Jerzego Makowskiego.
- Zacząć trzeba od tego, że zamknięcie przychodni jest decyzją bardzo trudną dla lekarza, który zajmuje się pacjentami od ponad 20 lat; których bardzo dobrze zna i z którymi codziennie mija się na ulicy. To niemiłe uczucie i nie chciałbym jeszcze raz tego przechodzić. Ale inne sposoby nacisku na dysydentów w NFZ i MZ nie działają. Przed trzema laty nie zgadzaliśmy się na ustawę refundacyjną, protestując w sposób nieuciążliwy dla pacjentów (stawiając pieczątki z hasłem protestu zamiast pieczątki lekarskiej) i nikt się tym nie przejął. NFZ i tak takie recepty realizował. Ustawa, którą krytykowały wszystkie środowiska medyczne, i tak przeszła. Tym razem nie zgodziliśmy się podpisać nowych umów zaproponowanych przez ministra. Miały bowiem zapisy, które z dnia na dzień np. moją praktykę pozbawiały ok. 8% pacjentów, którzy w bazie eWUŚ figurują jako nieubezpieczeni. Codziennie przyjmuję kilkoro dzieci, które w bazie eWUŚ są nieubezpieczone, np. dziś czworo. A są to dzieci pracowników budżetówki, która jednak składkę zdrowotną płaci.

 WIĘCEJ W NOWYM TYGODNIU

Z dnia na dzień mój kontrakt byłby o 8% mniejszy. A stawka kapitacyjna za pacjenta jest taka sama jak 6 lat temu. Kolejny sporny punkt to możliwość jednostronnej zmiany treści umowy przez prezesa NFZ, następny to kolejne mnożenie biurokracji (np. każde badanie zlecone pacjentowi mam wprowadzać do NFZ razem z jego peselem), inne – obowiązek skierowania do okulisty i dermatologa. To wszystko kradnie czas, jaki mam dla pacjenta. Już w tej chwili nie bardzo mam czas patrzeć na pacjenta, bez przerwy coś piszę albo w karcie, albo w komputerze. I tak część pracy robię w domu, ponieważ w przychodni by się nie dało. Rejestruję pacjentów do siebie co 10 minut. Mam 10 minut na pacjenta, tylko 10 minut! W tym czasie mam z nim porozmawiać, zbadać, opisać wszystko w karcie, napisać zalecenia, zapisać rozpoznania i wywiad w komputerze, wydrukować recepty. Dzisiaj zarejestrowało się do mnie 51 osób. Praca lekarza rodzinnego nie jest łatwa. Krążą mity, ile zarabiamy, że nic nie robimy. Ale skoro jest tak dobrze, to dlaczego młodzi lekarze nie garną się do medycyny rodzinnej? Dlaczego stoją puste ośrodki zdrowia? Większość lekarzy rodzinnych zbliża się do wieku emerytalnego, część to już pracujący emeryci.

Ale wracając do tematu. Jak się okazało, minister przyznał nam rację i kilka ważnych dla nas punktów zawartych w umowach zmienił. Dlatego otworzyliśmy przychodnię. Dla dobra pacjenta. Tak jak i dla dobra tego pacjenta – co paradoksalne – musieliśmy ją na jeden dzień zamknąć.

źródło: Nowy Tydzień

About TV Włodawa

17 odwiedzających teraz
1 gości, 16 bots, 0 członków
Cały czas: 479 o godz. 07-29-2015 12:09 am UTC
Najwięcej dzisiaj: 25 o godz. 02:07 am UTC
Ten miesiąc: 56 o godz. 08-04-2022 03:45 pm UTC
Ten rok: 160 o godz. 07-07-2022 04:24 pm UTC