Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Home / Aktualności / Bartosz D. podszył się pod łowcę
sum-copy-1-696x378

Bartosz D. podszył się pod łowcę

Chęć zabłyśnięcia w towarzystwie, zazdrość, a może głupi żart – na razie nie wiadomo, co skłoniło Bartosza D. do umieszczenia w sieci zdjęć z wielkim sumem, którego złowił Sebastian Radzio. 

W ostatnim numerze zamieściliśmy informację, że Bartosz D. złowił w Bugu suma o wadze 50 kg i mierzącego 200 cm. Okazuje się, że nie ma on nic wspólnego ze złowioną rybą, a tylko – korzystając z okazji – bezczelnie podszył się pod prawdziwego łowcę. Jego wybryk oburzył nie tylko Sebastiana Radzio – wędkarza, który złowił rybę, ale i całe środowisko wędkarskie. Sprawą na poważnie zajął się Igor Gruszecki z PZW Włodawa. – Wygląda na to, że ten człowiek nie ma nawet karty wędkarskiej, choć to jeszcze dokładnie zweryfikujemy – mówi Gruszecki. – Jeśli tak będzie, za podszywanie się grozi mu kara w sądzie cywilnym. Jeśli jest wędkarzem, stanie przed sądem koleżeńskim, gdzie grozi mu cofnięcie uprawnień i nagana – wylicza prezes koła PZW Włodawa.


A tak sytuację opisuje Sebastian Radzio: – W środę (5 lipca) pojechałem na zasiadkę na suma. Wiedziałem, że jest tu duża ryba, bo namierzałem ją od dłuższego czasu. Dzień wcześniej miałem ją na haku, ale plecionka o grubości 0,30 mm nie dała rady. Około godziny 19 zauważyłem, że wędka idzie do wody. Zdążyłem ja złapać i zaciąć. Już wiedziałem, że na końcu zestawu jest sum, nie miałem tylko pojęcia, jak duży. Ryba od razu ruszyła w dół rzeki. Hamulec w kołowrotku dokręciłem do oporu, a mimo to musiałem przytrzymywać szpulę ręką, bo na sumie nie robiło to żadnego wrażenia. Udało mi się go zatrzymać dopiero po jakichś 50 metrach. Gdy zatrzymał się raz i drugi wiedziałem, że się zmęczył. Cały hol trwał ponad pół godziny, w tym czasie chodziłem za rybą po brzegu, przedzierałem się przez zarośla. W ostatniej fazie holu, przy brzegu, ryba ostatnim zrywem połamała mi szczytówkę. Myślałem, że już po niej, ale dzięki pomocy kolegi Piotra udało mi się szczęśliwie ją podebrać. Miejsce lądowania było położone w dole, więc Piotrek pomógł mi wyciągnąć suma na brzeg, gdzie zdążyło się już zgromadzić kilku wędkarzy i osób postronnych zainteresowanych rybą. Gdy tylko sum znalazł się na brzegu, sięgając po papierosy, stwierdziłem, że nie mam kluczyków do samochodu. Od razu ruszyłem po swoich śladach w ich poszukiwaniu, niestety, nawet kolega z wykrywaczem metalu ich nie znalazł. Musiały wpaść do wody w trakcie holu. Z opowiadania świadków wiem, że w czasie, gdy szukałem zguby, osoby postronne robiły sobie zdjęcia z sumem. Wśród nich była też osoba, która pode mnie się podszyła i sobie przypisała złowienie wąsacza. Zbulwersował mnie też fakt, że sum na jego zdjęciach mocno urósł, choć mój miał „tylko” 185 cm i 35 kg wagi, a on podał, że ryba miała 50 kg i 2 metry długości. Ten sum na razie jest moją rybą życia i cała ta sytuacja mocno nadszarpnęła moje nerwy. Nie dość, że zgubiłem kluczyki do auta, to jeszcze ten podszywacz! Ale i tak bardzo się cieszę, że udało mi się wyholować tak piękny okaz – opowiada pan Sebastian i zapowiada, że ma już namierzoną kolejną rybę, może jeszcze większą…

źródło: Nowy Tydzień (bm)

About TV Włodawa

26 odwiedzających teraz
7 gości, 19 bots, 0 członków
Cały czas: 479 o godz. 07-29-2015 12:09 am UTC
Najwięcej dzisiaj: 28 o godz. 06:04 pm UTC
Ten miesiąc: 231 o godz. 07-13-2017 04:33 pm UTC
Ten rok: 236 o godz. 05-11-2017 04:36 pm UTC